12.12.2016

Beachy Head i Seven Sisters


Anglia zazwyczaj kojarzy się z szarą i deszczową pogodą. Ale nie w Eastbourne, reklamującym się jako najbardziej słoneczne miejsce w Wielkiej Brytanii. Ten czterdziestotysięczny kurort nad, jak to mawiają Brytyjczycy "English Channel", to nie tylko jedno z najważniejszych miejsc letniego wypoczynku na brytyjskim wybrzeżu, ale też doskonała baza wypadowa do lokalnych pereł geoturystyki – Beachy Head i Seven Sisters.


Wydawać by się mogło, że w tych wszystkich hasłach reklamowych określających Eastbourne jest sporo prawdy. Piątkowy poranek powitał nas przepiękną pogodą i całkiem przyjemnymi jak na koniec listopada temperaturami. Ruszyliśmy więc nadmorską promenadą wzdłuż kamienistej plaży w kierunku widniejących na horyzoncie kredowych klifów.

Promenada w Eastbourne

Fot. Edyta

Spacer przez Eastbourne był przyjemny i pozwalał nacieszyć się ciepłem listopadowego słońca. Wystarczyło jednak oddalić się nieco od miejskiej zabudowy i kierować ścieżką w górę, by uświadomić sobie, że zabranie zimowej kurtki i czapki było doskonałym pomysłem. Na naszych oczach pojawiła się ogromna przestrzeń, gdzieniegdzie poprzecinana drzewami. Drzewami, z których bez trudu można było wyczytać dominujący tutaj kierunek wiatru. Właśnie w tym momencie pojawił się wiatr, który przy każdym podmuchu przesuwał nas lekko w bok i który bez czapki na głowie spowodowałby prawdopodobnie przewlekłe zapalenie ucha.

Tak rosnące drzewa to standardowy widok

Widok na Eastbourne

Maszerując przez tą przestrzeń, omijając wszechobecne królicze nory wykopane w ziemi zmierzaliśmy powoli ku Beachy Head. To najwyższy kredowy klif w Wielkiej Brytanii, który sięga aż 160 metrów nad poziomem morza. To też podobno najpopularniejsze w Wielkiej Brytanii miejsce dla samobójców. Rzeczywiście, rzut okiem w dół, czy postawienie stopy w pobliżu krawędzi tej kredowej przepaści było przeżyciem ekstremalnym. Porywisty wiatr utrudniał utrzymanie równowagi, wyrywając z rąk każdy możliwy sprzęt do fotografowania. Mimo niesprzyjających warunków miejsce to zrobiło na mnie spektakularne wrażenie.

Beachy Head


Przed nami kolejna otwarta przestrzeń, latarnia morska Belle Tout, a jeszcze dalej na horyzoncie Seven Sisters. Daleko. Wiatr daje popalić. Ale skoro już tu jestem i nie wiadomo kiedy wrócę, chcę iść dalej. Anglia w tym miejscu była taka swojska. Pastwiska, owce, konie, wrzosowiska. Dobrze widoczna krawędź, ściana białych skał. I English Channel.

Widok z okolic Beachy Head. Widoczna latarnia Belle Tout oraz klify Seven Sisters




Beachy Head z drugiej strony




Latarnia morska Belle Tout

Kolejna część spaceru wzdłuż krawędzi klifu doprowadziła nas do Birling Gap, bazy wypadowej na Seven Sisters. Jak sugeruje nazwa, sekwencja klifów składa się z siedmiu wzgórz, a każde z nich ma swoją własną nazwę. Cały ten obszar rozciąga się pomiędzy Birling Gap a ujściem meandrującej rzeki Cuckmere.

Przy Birling Gap znajdują się schody prowadzące do stóp Siedmiu Sióstr. Zejście nie zawsze jest możliwe, my mieliśmy jednak szczęście pojawić się tam podczas odpływu. Do przypływu było jeszcze bardzo dużo czasu, o czym informuje tabela na tamtejszym pomoście z rozpisaniem godzin przypływów i odpływów dla każdego dnia w roku. Zeszliśmy zatem schodami w dół i udaliśmy się w kierunku rzeki Cuckmere.

Krawędź.



Spacerując u stóp skalnej ściany zapomnieliśmy o uciążliwym, dającym się we znaki wietrze. Świst wiatru zastąpił dźwięk naszych kroków po nieustannie zmieniającej się strukturze podłoża, od drobniutkiego piasku po ogromne kredowe głazy. Procesy geologiczne mieliśmy tam jak na dłoni. Podobnie jak ławice krzemieni przecinające co chwila strukturę kredowych klifów.

Okoliczności były zachwycające. Powoli zachodzące słońce nadawało skalnym ścianom przepięknych barw. My twardo, świadomi kończącego się dnia i zerowej szansy na jakiekolwiek oświetlenie u stóp klifów, uparcie kierowaliśmy się w kierunku rzeki, mając nadzieję, że zdążymy dotrzeć tam za dnia. Nagle na horyzoncie pojawił się mężczyzna. Mężczyzna z początku dał nam bardzo dużo nadziei, liczyliśmy, że dowiemy się od niego, jak daleko jest jeszcze do ujścia rzeki Cuckmere. Nagle dostrzegliśmy, że coś jest nie tak.





Mężczyzna nie dość, że wyglądem przypominał Robinsona Crusoe, to jeszcze był całkowicie… nagi. W naszych głowach pojawiły się przeróżne scenariusze spotkania trzeciego stopnia z roznegliżowanym mężczyzną sam na sam po zachodzie słońca, dlatego bardzo szybko podjęliśmy decyzję o zawróceniu ku Birling Gap. Prawdopodobnie nikt w takim tempie nie przemieszczał się po tym zróżnicowanym podłożu u stóp Seven Sisters, jak my. Kiedy już dotarliśmy w iście ekspresowym tempie na Birling Gap, okazało się, że mężczyzna jest zupełnie nieszkodliwy.

Tym sposobem nie dotarliśmy do końca Seven Sisters. A to oznacza, że trzeba kiedyś tam wrócić, tym razem zaczynając spacer od ujścia rzeki Cuckmere.

Widok z Birling Gap na Seven Sisters po zachodzie słońca

Beachy Head i Seven Sisters praktycznie.


Lotnisko położone najbliżej to London Gatwick, do którego można dolecieć bezpośrednio z Krakowa liniami Easy Jet. Co najważniejsze, Gatwick leży na trasie linii kolejowej pomiędzy Londynem a Eastbourne. Czas przejazdu nad morze to około 50 minut.

Eastbourne jako jeden z ważniejszych kurortów w Wielkiej Brytanii ma bardzo rozbudowaną bazę noclegową, więc ze znalezieniem noclegu w dowolnym standardzie nie będzie tutaj problemu.

Na Beachy Head i Seven Sisters należy poświęcić praktycznie cały dzień. Nam (nie)cała trasa zajęła kilka godzin, podczas której przemierzyliśmy pieszo ponad 10 kilometrów. Przed Tobą wiele postojów na zdjęcia, a uciążliwy wiatr na pewno spowolni spacer. Koniecznie należy zabrać ze sobą czapkę i odpowiednie obuwie, zwłaszcza jeśli planujesz spacerować pod klifami.

Do dowolnego z punktów, czy to Beachy Head, czy Birling Gap można też dotrzeć taksówką. Koszt dojazdu z Birling Gap do centrum Eastbourne to niecałe 10 funtów.

Do Cuckmere Haven można też dotrzeć autobusem. Przejażdżka nim to świetna sprawa, tym bardziej że linia obsługiwana jest piętrowymi autobusami. Autobus linii 12 (lub 12X – przyspieszony) wyrusza spod molo w Eastbourne, autobus docelowo dojeżdża do Brighton. Przystanek na którym należy wysiąść to Exceat, opp Park Centre. Warto zakupić bilet całodniowy, jeśli planujemy przejechać się autobusem więcej niż jeden raz w ciągu dnia. Koszt biletu to 4,2 funta.

Podobał Ci się post? Zostaw komentarz lub polub go na facebooku!


Inny punkt widzenia na Seven Sisters znajdziecie na blogu Edyty.

5 komentarzy:

  1. Nagi mężczyzna o zachodzie słońca - Masz szczęście do historii od czapy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tamten moment to nawet nie było zabawne :D Ale fakt, zawsze mi się coś przydarzy :D

      Usuń
  2. No powiem Ci, że miejsce, a zwłaszcza widoki robią wrażenie. Czyli to jednak prawda, że to jedno z najbardziej słonecznych miejsc w Wielkiej Brytanii. Historia wydaje się po fakcie stosunkowo zabawna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mieszkam tak blisko a nigdy tam nie bylam. Jakoś ciężko się zebrać żeby zwiedzać okolice a ciągnie nas dalej. Cudowne zdjęcia zachęcają do podróży, może to będzie mój następny cel 😊😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mieszkam tak blisko a nigdy tam nie bylam. Jakoś ciężko się zebrać żeby zwiedzać okolice a ciągnie nas dalej. Cudowne zdjęcia zachęcają do podróży, może to będzie mój następny cel 😊😊

    OdpowiedzUsuń