13.06.2016

Gdańsk w jeden dzień


Nie raz byłem nad Polskim morzem. Spędzałem wakacje w Jastarni, Władysławowie. Odwiedzałem Hel, Juratę, Gdynię czy Sopot. A do Gdańska zawsze było mi nie po drodze. Wiele słyszałem o Długim Targu, Żurawiu nad Motławą. O najpiękniejszej ulicy i największym ceglanym kościele w naszym kraju. Wybrałem się spełnić swoje największe polskie marzenie i po tej wizycie mogę stwierdzić, że najlepsze zostawiłem na koniec. Spędziłem w tym mieście trzy dni, by stworzyć na trasę na jeden dzień. Szaleństwo? Nie przeczę, sam przez trzy dni nie zobaczyłem wszystkiego. Wystarczyło to jednak by zweryfikować słuszność tych wszystkich gdańskich "must see" i zwrócić uwagę na te, które naprawdę warto zobaczyć. Zwłaszcza, gdy ma się niewiele czasu. No to w drogę! Przed nami bardzo intensywny dzień w bezapelacyjnie jednym z najpiękniejszych miast Polski.

Starówka na dobry początek.


Jak na turystę przystało, do Gdańska trzeba jakoś przyjechać. Sposobów jest wiele, ja jednak polecam pociąg. Ostatnio zrobiło się wygodnie, szybko i przystępnie cenowo. Zwłaszcza podróż z południa kraju obfituje w niesamowite krajobrazy i cały nasz kraj w widokowym przekroju.

Z resztą, dworzec Gdańsk Główny to idealne miejsce, by wyruszyć na stare miasto. Na początek kierujemy się wzdłuż Wałów Jagiellońskich w prawo, by dotrzeć do Złotej Bramy, którą wejdziemy do miasta. Tuż po przekroczeniu bramy widzimy rząd przepięknych kamienic zwieńczony wieżą. To ulica Długa, moim zdaniem jedna z najpiękniejszych w mieście. Wieża to część ratusza, stojącego u rogu Długiego Targu, rzec można, gdańskiego rynku. A tam Neptun, Dwór Artusa, a przy odrobinie szczęścia i odpowiedniej porze Panienka z Okienka. Same szlagiery. Między uliczkami odchodzącymi od Długiej co chwilę wyłania się pewna wysoka wieża. To Kościół Mariacki, do którego zajrzymy później. Najpierw idziemy zobaczyć, jak wygląda Żuraw, przecież każdy musi zrobić sobie z nim zdjęcie.
Fontanna Neptuna i Dwór Artusa

Ulica Długa. Pośrodku Złota Brama oraz Wieża Więzienna

Ratusz w Gdańsku, na drugim planie wieża Kościoła Mariackiego
Wystarczy przejść przez Długi Targ, i wieńczącą plac Bramą Zieloną wyjść na bulwar nad Motławą. Idąc w lewą stronę dotrzemy do Żurawia. Ale po co, przecież przed nami jest most, a z mostu tak ładny widok i idealny plener zdjęciowy na Żurawia.

Gwarantuję, najlepszy widok na  tzw. Długie Pobrzeże jest z Wyspy Spichrzów, tej po drugiej stronie mostu. A najlepszy widok z mostu  na Motławę i Żurawia jest kilkaset metrów dalej, na ulicy Podwale Podmiejskie. Po co robić zdjęcia w tym samym miejscu, co każdy?
Widok na Motławę z Podwala Staromiejskiego

Widok z wyspy Spichrzów
Kiedy już zobaczymy Żurawia, chodźmy do wspomnianego wcześniej Kościoła Mariackiego. Kościół ten wielkościowo nie ma sobie równych, jeśli chodzi o ceglane budownictwo sakralne. Jednak moim skromnym zdaniem jest to budowla przereklamowana. Jego wnętrze nie zachwyciło, dlatego pokładałem bardo duże nadzieje z pejzażem z tutejszej wieży. I rzeczywiście, punkt widokowy usytuowany jest bardzo wysoko a setki schodów dobitnie przypomną Ci, że kondycję to miałeś kilka lat temu.  Jednak, nie dość, że sam punkt widokowy mieści jednocześnie może 10 osób upakowanych jak śledzie w puszce, to do tego jest bezczelnie schowany w dachu i osoby poniżej dwóch metrów wzrostu mają problem, by podziwiać widok na miasto w całej okazałości. Wystarczyłoby podnieść platformę o jeden metr do góry i gwarantuje, wszyscy z tych setek schodów schodziliby zachwyceni, .

Bazylika Mariacka widoczna z ulicy Piwnej
Ratusz i Długi Targ widziane z wieży kościoła
ul. Mariacka z wieży kościoła

Po zejściu tymi samymi, wyciskającymi siódme poty schodami udajemy się na ulicę, którą chciałem zobaczyć zawsze. Mariacka – od kościoła, do którego prowadzi, uchodzi za najpiękniejszą w Polsce. I rzeczywiście, jest ulicą piękną. Jest jednak równie tłoczna, a ilość porozkładanych stoisk z bursztynem i pamiątkami, przysłaniająca fenomenalne przedproża i rzygacze, z których ta ulica słynie, odbiera jej urok. Jeśli starczy Ci czasu, przejdź się tam wieczorem. Jest zdecydowanie spokojniej.

Ulica Mariacka w Gdańsku
Z Mariackiej pójdźmy dowolną uliczką na północ, w kierunku Podwala Staromiejskiego. Stamtąd już rzut beretem do dwóch kościołów, które mnie osobiście zachwyciły najbardziej. Na początek odwiedźmy św. Brygidę. Wiesz, że nie ma drugiego kościoła Św. Brygidy w naszym kraju? Moim zdaniem to najlepszy kościół w całym Gdańsku. Nieduży, niedrogi, bo za wstęp zapłacisz zaledwie dwa złote, a urzeknie Cię on swoją historią. A Katarzyna, tuż obok, to kościół, który wiecznie miał pod górę. Przykład? Dziesięć lat temu ogarnął go pożar. Poza bardzo historycznym, choć niezbyt ujmującym wnętrzem zachwyci Cię na pewno swoją wieżą. Urządzono w niej muzeum zegarów, jednak to nic, przy widoku na miasto. Wejście było warte swych dziesięciu złotych. Starówka jak na dłoni, a Ty już wypatrzysz sobie kolejne punkty Twojego spaceru. Stamtąd możesz wyruszyć w kierunku kościoła św. Józefa, mijając po drodze Wielki Młyn oraz Most Miłości, lub wrócić w kierunku ulicy Długiej, mijając po drodze Targ Węglowy, Wielką Zbrojownię a także całkiem uroczą, a często pomijaną ulicę Piwną.

Widok z wieży kościoła Św. Katarzyny

Widok na kościół św. Katarzyny

Lekcja historii.


Z okolic Kościoła Św. Katarzyny niedaleko również zarówno do dworca, jak i do Centrum Solidarności. Jeśli nie masz zbyt wielkiej wiedzy na ten temat, nie szkodzi, na miejscu dowiesz się wszystkiego. Przejdziesz przez bramę stoczni, wejdziesz do bardzo nowoczesnego budynku z bardzo oryginalnie zaprezentowaną ekspozycją, a audioprzewodnik przybliży Ci całą historię. O ile nie przepadam zarówno za zwiedzaniem muzeów, jak i za tym okresem naszej historii, tak mam bzika na punkcie oceniania muzeów pod względem ich atrakcyjności dla zwiedzających. I tak Centrum Solidarności nazwałbym placówką na światowym poziomie i nie mam wątpliwości, że warto poświęcić na nie dwie godziny, nawet w środku dnia przy pogodzie idealnej na plażowanie. Nie zapomnij odwiedzić też Sali BHP, w której dowiesz się wszystkiego o Annie Walentynowicz. To jest prawdziwe gdańskie must see. Nie żaden Żuraw.





Chwila refleksji.


Na kolejne miejsce znów potrzebujemy dwóch godzin, z czego połowę tego czasu poświęcimy na dojazd. Westerplatte znajduje się bowiem dość daleko od centrum miasta. I choć odkładałem wizytę w tym miejscu do samego końca, bo przecież setne przejście ulicą Długą nadal nie pozwoliło zauważyć mi wszystkich detali na wszystkich tamtejszych kamienicach, tak nie żałuję poświęconego n nią czasu. Z prostej przyczyny. Przyniosła ona coś, czego przez cały pobyt w Gdańsku brakowało. Refleksję.

Westeprlatte wygląda trochę jak park. Długa aleja prowadząca do Pomnika Obrońców Wybrzeża. Po drodze polskie flagi, tablice na temat obrony Westerplatte czy przedwojennej historii Gdańska. Obok kanałem przepływa komercyjny, wycieczkowy galeon a Ciebie denerwuje sprzedawczyni małych pomniczków za kilka złotych, rozlokowana bezczelnie tuż obok pomnika. Widnieje tam napis „Nigdy więcej wojny”, czcionką jakby sprzed lat, a wciąż aktualny. I te zrujnowane koszary, w których pewnie mało kto dostrzegł świetnie zakamuflowane gniazdo i siedzącego w nim ptaszka. Ot, taki symbol nowego życia. I pomyślałem, że naprawdę nigdy więcej wojny. Nawet jeśli Ci nie po drodze, nie pomijaj tego miejsca. Mam takie wrażenie, że powinien tu przyjechać każdy Polak.




Zachód Słońca.


Być nad morzem i nie zobaczyć morza? Wstyd, prawda? Bez względu, czy wybierzesz Stogi, Brzeźno czy Jelitkowo, będzie zarówno fajny piasek, jak i fajne widoki. Różnic niewiele, Stogi są chyba najszersze a słońce zachodzi nad stocznią, Brzeźno ma Molo a z Jelitkowa rzut beretem do Sopotu. 
Zachód w Stogach

Molo w Brzeźnie

Jeśli jednak nie lubisz uczucia piachu w butach, tuż za dworcem jest też widokowo świetne miejsce – Góra Gradowa. Co prawda miałem okazję być tam tylko o poranku, jednak widok na całe miasto jest tam niesamowity i pozwala mi stwierdzić, że chętnie wrócę do Gdańska, by podziwiać stamtąd zachód słońca. Z resztą, sam Gdańsk jest wart tego, by tutaj wracać. To w końcu jedno z niewielu miejsc, o którym przeszła mi myśl – "mógłbym tu mieszkać". Jak dla mnie w tym mieście po prostu jest wszystko.

Widok na stocznię z Góry Gradowej

Widok na stare miasto z Góry Gradowej

Gdzie zjeść?


Jadłem w Gdańsku w różnych miejscach, jednak z czystym sumieniem mogę polecić trzy z nich.

1. Pyra Bar. Królestwo ziemniaka. Na wstępie polecam ruszyć się po kartę do baru, dopiero wtedy dowiesz się, że wszystko zamawia się przy barze. Kiedy już dorwiesz kartę, polecam wybrać tylko jedną potrawę. Po zapiekance ziemniaczanej nie wmusisz w siebie porcji ziemniaczanych talarów czy frytek, bez względu na rozmiar żołądka. Jest smacznie i sensownie cenowo.

2. Mandu. To taka, rzekłbym, hipsterska pierogarnia. Przechodząc obok pierwszy raz stwierdziłem, że trzeba tu przyjść. Przyszedłem, i nie żałuje. Świetne wnętrze, przepyszne pierogi. I jeszcze można rzucić okiem na proces lepienia tutejszych specjałów. Jest pysznie!

3. Sempre. Wiele osób mówiło mi, że jak pizza w Gdańsku, to tylko w sempre. Podpisuję się rękami i nogami. Jedna na długiej, druga nad Motławą nieopodal Żurawia.

Gdzie spać?


Miejsc noclegowych w Gdańsku nie brakuje, jednak pod względem noclegowym miasto jest raczej dość drogie. Nic dziwnego. Osobiście nocowałem tuż przy Złotej Bramie, w Grand Guesthouse i mogę ten nocleg śmiało polecić ze względu na lokalizację, miłą i obsługę a także niedużą ilość pokoi w hostelu, co gwarantowało względny spokój po intensywnym, całodniowym zwiedzaniu.


6 komentarzy:

  1. Lubię Gdańsk i przynajmniej raz w roku lub raz na dwa lata zdarza mi się odwiedzać te miasto co by nie mówić - w miarę regularnie. W tym roku już tam byłem - pod koniec marca. Akurat dla mnie najwygodniejszy sposób i zdecydowanie najszybszy to samolot. Jak wiadomo ceny biletów na trasie Modlin-Gdańsk nie są wysokie więc z chęcią korzystam właśnie z tej opcji. Nie byłem jeszcze w Centrum Solidarności, zatem przy następnej wizycie, która może będzie w sezonie letnim, chyba się tam wybiorę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy ja wiem, czy samolot to najszybszy sposób? Dotrzeć do Modlina, być odpowiednio wcześnie, a potem jeszcze dotrzeć z lotniska do centrum? Czuję, że pociągiem byłoby jednak porównywalnie, no i z centrum do centrum :)
    A co do Centrum Solidarności, odwiedź koniecznie. Jestem ciekaw, czy będziesz miał podobne spostrzeżenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Stary Gdańsk i Nowa Gdynia ciekawie ze sobą współgrają, a dokładając do tego znajdujący się między nimi Sopot i Morze Bałtyckie, można przeżyć niezapomnianą wycieczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wczoraj wieczorem w chwili refleksji nad własnym życiem, stwierdziłam, że z racji iż mieszkam przez kilka miesięcy w Łodzi, a pochodzę z Podkarpacia i polskiego morza nie widziałam od 15 lat, w najbliższą, wolną od pracy sobotę, wyruszam do Gdańska. Cały dzień dzisiaj chodzę z tą myślą i się cieszę, nie przejmuję słabymi prognozami pogodowymi, a Pana artykuł dodatkowo dodaje mi zapału, bo nie mogłam się ogarnąć co by tu zobaczyć oprócz dworca i morza ;) Dziękuję i pozdrawiam! :) Zuzia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że mój artykuł okazał się przydatny :) Mam nadzieję, że Gdańsk zachwyci :) Udanego zwiedzania :)

      Usuń
    2. Bardzo zachwycił! :) Przeszłam Pana trasą, zabrakło mi czasu na Jelitkowo, bo po zmroku bałam się tak sama pałętać z mapą :) Zapach Bałtyku po tylu latach naładował mnie na długo, ale w kolejną wolną sobotę jadę znowu!!! :)

      Usuń