05.07.2015

Kijów w jeden dzień


Wybierasz się do Kijowa, i nie do końca wiesz, co ze sobą zrobić? Masz w tym mieście jeden dzień, chciałbyś zobaczyć najważniejsze rzeczy, ale nie wiesz, gdzie się udać? Dobrze trafiłeś. Podczas jednego z moich kilku pobytów w tym mieście postanowiłem poświęcić nieco czasu na sprawdzenie kijowskich szlagierów, by nakreślić Ci drogę po ukraińskiej stolicy. Tak, byś niczego co ważne, nie przegapił. A teraz weź w dłoń cztery hrywny, i w drogę!

Bez względu na to, jakim środkiem lokomocji dotarłeś do Kijowa, po mieście moim zdaniem najwygodniej poruszać się metrem. Metro w Kijowie ma kilka atutów. Po pierwsze, dociera do najważniejszych atrakcji miasta, po drugie ma aż trzy linie, a po trzecie – jest bardzo tanie. Jeden przejazd metrem kosztuje 4 hrywny (niecałą złotówkę). Bilety na metro można kupić w okienku u przemiłych pań, lub w automatach. Są one w formie okrągłego żetonu, który wrzuca się na bramkach przed zjazdem w dół. Proste.
Kijów - mapa metra 
Skoro już wiemy, jak kupić bilet na metro, to wsiadamy i rozkoszujemy się podróżą. Niech Was nie zdziwi hałas, rzekłbym wiekowych wagonów, nie mówiąc już o tym, że metro nie informuje nas, kiedy zamykają się drzwi. Dlatego kiedy widzisz, że jest otwarte, nie czekaj, aż drzwi wagonika przytną Ci nogę. Na początek wybierzmy się nad Dniepr i zwiedzimy kompleks Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i Ławrę Kijowsko-Pieczerską.

Niezależnie skąd jedziesz, możesz dotrzeć w okolice Ławry dwoma liniami metra. Najbliżej do Ławry jest ze stacji Arsenalna (linia M1), bez trudu dotrzesz też ze stacji Ławrska (linia M3). Polecam jednak przejazd na Arsenalną, z prostej przyczyny – jest to najgłębsza stacja metra na świecie (105 metrów głębokości). Podobno wyjazd na powierzchnię trwa około 4 minut. Na początku, kiedy zobaczyłem te schody, pomyślałem, że to jedna, wielka ściema.  Kiedy jednak wyjechałem na szczyt pierwszych schodów i ujrzałem kolejne, jeszcze dłuższe, nie miałem już żadnych wątpliwości.

Wejście do Górnej Ławry
Z Arsenalnej jest już niedaleko do Ławry Kijowsko-Peczerskiej. O czym trzeba pamiętać odwiedzając to miejsce, to przede wszystkim o jego ogromnym znaczeniu dla wyznawców prawosławia. Jest tu największe nagromadzenie prawosławnych relikwii na świecie, a w całej Ławrze panuje raczej nastrój modlitwy i kontemplacji.
 Ławra dzieli się na górną i dolną. Część górna jest płatna, bilet wstępu do kompleksu Ławry to 50 UAH. Dodatkowo płaci się wewnątrz za wejście na dzwonnicę (35 UAH). Warto. Na terenie górnej Ławry znajduje się kilka bardzo interesujących obiektów, które robią wrażenie nie tylko z zewnątrz, ale i w środku. Do Ławry wchodzi się przez bramę, która również jest cerkwią (Cerkiew Nadbramna), kiedy przejdziemy przez bramę, widzimy przed sobą najsłynniejszy i najważniejszy Sobór Uspienski. Po zwiedzeniu cerkwi w środku i zachwycaniu się ich przepychem, warto zdobyć dzwonnicę. Rozpościera się stąd spektakularny widok na Ławrę i Dniepr, a na horyzoncie pojawia się już kolejne cele naszego spaceru – Dolna Ławra i Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.
Widok z dzwonnicy na Dolną Ławrę i Pomnik Matki Ojczyzny
Widok na Górną Ławrę z Dzwonnicy
Pomnik Matki Ojczyzny
W Dolnej Ławrze mamy okazję zobaczyć pieczary. I tutaj przestroga, po pierwsze, ze względu na dość wąskie korytarze, nie jest to miejsce dla osób cierpiących na klaustrofobię. Po drugie, ze względu na to, że jest to miejsce święte, należy odpowiednio się ubrać. Panom sugeruję spodnie zakrywające kolana, panie nie wejdą do środka bez chusty na głowie (podobny wymóg w każdej cerkwi). Kiedy już jesteśmy odpowiednio ubrani, kupujemy świecę (świeca kosztuje tyle, co przejazd metrem), która nie dość, że oświetli nam drogę, to jeszcze możemy zapalić ją w intencji zmarłych, lub żywych, i wchodzimy do środka. W pieczarach pochowani są święci kościoła prawosławnego związani z Ławrą, niech Was więc nie zdziwią kobiety całujące trumny i relikwie.
Kiedy już zaznaliśmy nieco prawosławia, udajemy się do pobliskiego Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Drogę do niego wskazuje nam monumentalny pomnik Matki Ojczyzny. Powstał on za czasów ZSRR a jego celem było m.in. przysłonięcie zabudowań sąsiedniej Ławry (ach, ta ateizacja). Wokół pomnika roztacza się masa typowo wojskowych eksponatów, część ekspozycji jest płatna, część darmowa. Ekspozycja związana jest oczywiście II Wojną Światową, zwaną tutaj Wielką Wojną Ojczyźnianą z bardzo prostej przyczyny. Po pierwsze, gdzie ZSRR miałoby się przyznawać do udziału w II Wojnie Światowej? A już nie mówiąc o tym, jak propagandowo brzmiące było hasło „Wojna Ojczyźniana”, kiedy Hitler najechał na Związek Radziecki.
Fragment Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej
Po wizycie na Ławrze i w Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej wracamy do metra. Najlepiej ponownie przejechać się schodami w Arsenalnej. Naszym celem jest teraz Plac Kontraktowy, centrum dzielnicy Padół, będącej przez kilka wieków sercem Kijowa. Zanim jednak tam dotrzemy, czeka nas przesiadka. Musimy zmienić linię metra, dlatego podjeżdżamy z Arsenalnej jeden przystanek na Chreszczatyk, gdzie wysiadamy i pieszo podziemnym przejściem udajemy się do stacji Majdan Niezależności. Nie wychodzimy na powierzchnię ziemi, wszystko robimy długim na kilkaset metrów, podziemnym korytarzem. Na Majdanie wsiadamy w linię M2, gdzie podjeżdżamy dwa przystanki do stacji Kontraktova Ploscha. Po wyjściu z wagonika metra kierujemy się w lewo, dzięki czemu po wyjściu po schodach znajdziemy się od razu na Placu Kontraktowym.

Bardzo blisko stacji metra znajduje się Muzeum Czarnobylskie, które zainteresuje tych, którzy chcą przybliżyć sobie tematykę katastrofy w Czarnobylu. Wstęp to 10 UAH od osoby, dodatkowo płatne jest robienie zdjęć i filmowanie – 30 UAH. W wielu miejscach w Kijowie za robienie zdjęć trzeba płacić. I trzeba to zrobić, nie wypełnienie tego obowiązku kończy się ostrą, ukraińską reprymendą.

Plac Kontraktowy w dawnych czasach był sercem Kijowa. Tutaj odbywały się największe targi, tutaj na spotkania zjeżdżały się elity. Swego czasu w tzw. Gościnnym Dworze bywał nawet Adam Mickiewicz. Obecnie Plac nadal pełni funkcję targową, przy okazji jest parkingiem i placem budowy (nieustanny remont Gościnnego Dworu). Dlatego jeśli chcemy uciec od tego średniej urody miejsca, należy kierować się w stronę widocznej z daleka, położonej na wzgórzu cerkwi o charakterystycznych, zielonych kopułach.

Zanim jednak tam dojdziemy, przed nami prawdopodobnie najciekawsza ulica Kijowa – Andrijewski Uzviz. Ulica doprowadzi nas do najstarszej części Kijowa, najpierw jednak musimy przebić się przez gąszcz straganów otoczonych urokliwymi kamieniczkami. W ciągu dnia na Andrijevskim Uzvizie odbywa się pchli targ, na którym kupicie dosłownie wszystko. Jeśli nie interesują was jednak starocie, im wyżej, tym więcej sklepików z pamiątkami, na których znajdziecie coś dla siebie. Hitem obecnie jest papier toaletowy z podobizną Putina. Ma on jednak swoje mankamenty – po pierwsze, jest prawdopodobnie najdroższym papierem na świecie – rolka kosztuje 25 UAH (ok. 5 zł), a do tego jest jednym wielkim oszustwem, ponieważ twarz Putina umieszczona jest tylko na kilku listkach tego papieru. Ale chwyt marketingowy jest, nawet ja dałem się naciąć na pamiątkę, którą można się co najwyżej podetrzeć :) 
Jeden ze straganów na Andrijevskim Uzvizie. Robi wrażenie :)
Andrijevski Uzviz o poranku - jeszcze spokojny
Jedna z uroczych knajpek na Andrijevskim Uzvizie
Podetrzyj się Putinem :)
Ławeczka Bułhakowa
Jeśli zakupy nie do końca Was interesują, możecie podziwiać tutejszą architekturę. Kamienice zostały odnowione przed Euro2012, odzyskując dawny blask. Niegdyś przewijał się tutaj niejeden artysta, a najbardziej charakterystycznym punktem, zwłaszcza dla fanów literatury jest dom, w którym mieszkał Michaił Bułhakow. W środku nie byłem nigdy, siedziałem natomiast nie raz na jego ławeczce, tuż obok tego wybitnego pisarza. Jeśli zamiast przy Bułhakowie macie ochotę usiąść sobie przy piwie, na Andrijevskim Uzvizie knajpki wyrastają jak grzyby po deszczu.

Kiedy zdobędziemy już Andrijevski Uzviz i miniemy mały park po lewej stronie z licznymi pomnikami (m.in. pomnik króla Jarosława Mądrego, trzymającego w dłoniach makietę Sofii Kijowskiej), przed naszymi oczyma wyrasta ta sama cerkiew, na którą kierowaliśmy się będąc na Placu Kontraktowym. Cerkiew św. Andrzeja jest dość niewielka w porównaniu z tym, co widzieliśmy w Ławrze, jednak w miarę możliwości warto wejść do środka. Czytałem swego czasu, że pełni ona wyłącznie funkcje muzealne, jednak gdy byłem tam, zobaczyłem popa odprawiającego poranne nabożeństwo. Wstęp do cerkwi jest darmowy, fotografowanie wnętrz kosztuje 10 UAH – czyli nieco mniej niż rolka papieru z Putinem. Poza tym, cerkiew położona jest na wzgórzu, więc widoki na Padół i Dniepr z tutejszego tarasu widokowego są po prostu niesamowite!
Cerkiew św. Andrzeja
Kopuła od środka
Popi odprawiający nabożeństwo
Widok z tarasu widokowego na Padół i Dniepr
Ze wzgórzem, z którego podziwiamy widoki związana jest legenda o św. Andrzeju. Podobno w 40 roku dotarł on właśnie na to wzgórze, spojrzał na okolice i powiedział – tu zajaśnieje łaska Boża i cerkwie mnogie wzniesie Bóg. I tak się stało, a na część świętego właśnie w tym miejscu postawiono cerkiew. A że cerkiew postawiono w miejscu pogańskiej świątyni, gdzie czczono Peruna, (lokalnego Zeusa), tak Perun mści się co jakiś czas, uderzając w cerkiew piorunami. Raz tak przywalił, że cały ikonostas spłonął.

Od cerkwi św. Andrzeja idziemy dalej prosto w kierunku placu Michajłowskiego. Droga nie jest zbyt długa, raczej zacieniona, a przed nami najpierw wyłania się monumentalny budynek z kolumnami, będący siedzibą Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a za chwilę jeden z najpiękniejszych sakralnych budynków Kijowa – Sobór Michajłowski.
Sobór Michajłowski
Budynek Ministerstwa Spraw Zagranicznych

Sobór ten z pewnością sprawi wrażenie dość nowego. I w sumie jest to prawda, bo został on odbudowany. Ale mimo to jest wart uwagi. Kiedyś usłyszałem, że ładniejszy jest z zewnątrz, niż wewnątrz i wchodząc do środka miałem pewne uprzedzenia. Ale nic bardziej mylnego, w środku też jest przepiękny i jak na odbudowaną świątynię ma niesamowity klimat. Warto wejść, tym bardziej, że wstęp jest bezpłatny. Ale coś za coś – wewnątrz nie można robić zdjęć.
Moje ulubione ujęcie Soboru :)
W trakcie Euromajdanu (a do Majdanu z Soboru Michajłowskiego już bardzo blisko, dla strudzonych wystarczy zejść pierwszą uliczką w dół i na Majdanie jesteśmy za 3 minuty), to właśnie na terenie Soboru był szpital polowy. Dlatego niech was nie zdziwią zdjęcia ofiar na jego murach, statystyki zabitych i rannych żołnierzy, czy znicze. Rzekłbym, że poza miejscem kultu religijnego, jest to też swego rodzaju pomnik tamtych wydarzeń.

Stęsknieni za Dnieprem tuż za soborem mogą zjechać pewnym ciekawym wynalazkiem, jakim jest kijowski funikular. Jeździ on od 7:00 do 22:00 co pięć minut i od około 100 lat łączy górne i dolne miasto, ułatwiając życie mieszkańcom. Spod soboru Michajłowskiego można zjechać na Plac Pocztowy, gdzie znajduje się stacja metra Poschtova Ploscha. Przejażdżka w jedną stronę to zaledwie 3UAH.
Wejście do Funikularu
Ja jednak proponuję przemieścić się na środek placu Michajłowskiego tak, by rzucić okiem na Sobór Michajłowski i Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Teraz uruchamiamy wyobraźnię, przenosząc się kilkadziesiąt lat wstecz, kiedy to rząd stalinowski planował wysadzić Sobór w powietrze. Plan zagospodarowania przestrzennego był następujący: w miejscu Soboru miał powstać budynek będący lustrzanym odbiciem Ministerstwa. A na samym środku stanąć miał 75-metrowy pomnik Lenina, patrzącego na Dniepr. Nie wiem, jak wy, ale ja zdecydowanie wolę te złote kopuły :) 

Tuż obok nas stoi pomnik przedstawiający cztery postacie. Po lewej św. Michał, w końcu jesteśmy na  placu jego imienia, po prawej Cyryl i Metody, jak to mówią – znienawidzeni przez kibiców piłkarskich podczas Euro2012 za wymyślenie cyrylicy (i wcale im się nie dziwie, poruszanie się po Kijowie bez znajomości tutejszego alfabetu do najprostszych nie należy). A na samym środku wybitna władczyni starego kijowa – św. Olga. Z Olgą jest długa i skomplikowana legenda, warto jednak zapamiętać, że w X wieku pojechała do Konstantynopola, przyjęła chrzest i zaczęła krzewić religię wśród mieszkańców Kijowa. I to jeszcze przed chrztem Rusi w 988 roku.
Pomnik św. Olgi
Idziemy dalej, bo na naszym horyzoncie kolejna cerkiew, która jest jednocześnie kolebką ukraińskiego prawosławia. Przed nami, tuż za sporym pomnikiem Bohdana Chmielnickiego na koniu, widzimy Sobór Mądrości Bożej, budowlę o tysiącletniej historii, ufundowaną przez króla Jarosława Mądrego w podzięce między innymi za dar chrztu Rusi Kijowskiej. Skoro tak długa historia, to i jej wnętrze należy do wybitnych, i jeśli tylko masz taką okazję, wejdź do środka! Niech Ci nie będzie żal tych 80 hrywien za wstęp. Zwiedzanie zacznij od wejścia na barokową dzwonnicę, z której rozpościera się widok na Sobór Michajłowski, Majdan Niezależności a przy okazji sporą część miasta. A potem odkryj piękno wnętrza Soboru. Co tam zobaczysz? 260 metrów kwadratowych średniowiecznej mozaiki, czy średniowieczną adnotację na ścianie o śmierci Jarosława Mądrego. Wnętrze robi wrażenie, choć w porównaniu z Soborem Michajłowskim nie jest ono aż tak barwne. Świątynia jest z resztą jednym z siedmiu cudów Ukrainy (podobno najlepszym z nich, deklasującym nawet wpisaną na tą listę Ławrę), i oczywiście wpisana na Listę UNESCO. Tam trzeba wejść i zrobić jedno wielkie WOW. Żal tylko, że nie można robić zdjęć.
Pomnik Chmielnickiego
Sofia Kijowska
Widoki z dzwonnicy
Widok na Sofię Kijowską z dzwonnicy
Jarosław Mądry i Złota Brama
Kiedy już wyjdziesz z kompleksu Sofii Kijowskiej, kierując się dalej wzdłuż jej murów, za chwilę dotrzesz do Złotej Bramy. Tej bramy, o której legenda głosi, że podczas najazdu Bolesław Chrobry oszczerbił sobie na niej miecz, zwany z resztą później Szczerbcem. Zważywszy na to, że brama powstała jakieś 20 lat po tym wydarzeniu, mam sporo wątpliwości co do wiarygodności tej legendy. Brama jednak jest symbolem potęgi średniowiecznego Kijowa. Jest ogromnych rozmiarów. Jest też oczywiście odbudowana, zniszczyli ją Mongołowie w XIII wieku. Przypomina trochę sarkofag, a swą nazwą nawiązuje (jak wiele miejsc średniowiecznego Kijowa), do Konstantynopola, gdzie również była Złota Brama. Tylko znacznie większa.
A pod Złotą Bramą stoi pomnik Jarosława Mądrego. Najwybitniejszego z władców średniowiecznego Kijowa, który po raz drugi na naszej trasie trzyma w rękach makietę Sofii Kijowskiej.

Ze złotej bramy schodzimy w dół i po kilku minutach jesteśmy na Chreszczatyku. To główna ulica miasta, tętniąca życiem i w dzień, i w nocy. To idealne miejsce, by wyjść wieczorem i napić się piwa, czy coś zjeść. Tutaj możesz zakończyć swoje zwiedzanie, zanim jednak fajrant i degustacja ukraińskiego piwa, koniecznie wybierz się na Majdan.

Chrzeszczatyk przecina Majdan na pół. Majdanu z resztą raczej nie trzeba nikomu reklamować. Każdy, kto interesował się tematyką Euromajdanu, czy jeszcze wcześniej Pomarańczowej Rewolucji, bez trudu pozna ten plac, nad którym góruje brat bliźniak (tylko mniejszy) Pałacu Kultury – hotel Ukraina. Po tej samej części placu, tam, gdzie charakterystyczne, oszklone centrum handlowe, znajdziecie jeszcze pozostałości po ostatnich wydarzeniach, w postaci szpetnych, oszczerbionych, kamiennych schodów. Po drugiej stronie placu, tuż przy zejściu do metra, jest też charakterystyczny globus, wokół którego nie trudno dostrzec zdewastowaną kostkę brukową. A gdy spojrzysz od boku na ten spory, pokryty banerem budynek, zauważysz, jak bardzo został on zniszczony.
Napisy na murach Majdanu
Majdan Niezależności
Znicze ułożone na kształt Tryzubu - godła Ukrainy
Pomnik założycieli Kijowa, na drugim planie hotel Ukraina
Zniszczone schody na Majdanie
Po chwili zadumy, o którą na Majdanie nie trudno (wiele zdjęć, zniczy, graffiti na murach upamiętniających wydarzenia) zasiądź na Chreszczatyku. Sporo tam interesujących knajp, gdzie możesz spróbować lokalnej kuchni oraz wybornego ukraińskiego piwa. Zapewne jest już wieczór, więc nadszedł czas na upragniony fajrant.

A potem znów weź cztery hrywny w dłonie, zejdź przy globusie do metra na Majdanie i wróć do miejsca swego noclegu, by nieco odpocząć.

Mapa z zaznaczonymi obiektami: https://goo.gl/ZC8BTP

Mam nadzieję, że spacer po Kijowie Ci się podobał. Na koniec kilka informacji praktycznych:

Jak dojechać?
Ci, którym zależy na czasie i komforcie podróży zarazem, bez trudu do Kijowa dotrą samolotem. Linia lotnicza Wizz Air kursuje z Katowic (KTW) na lotnisko Kijów-Żuliany (IEV).

Najczęściej polecam jednak nocne przejazdy rejsowym autokarem. Być może nie jest to najwygodniejsza opcja, jednak jest ona w sensownej cenie (w zależności od linii ceny Kraków-Kijów-Kraków to od 280 do 350 zł, już w obie strony).

Dla tych, którzy mają ochotę pomęczyć się nieco bardziej, polecam dojazd do granicy, przejście pieszo, dojazd marszrutką do Lwowa i stamtąd nocny przejazd pociągiem do Kijowa. Bilety na pociąg na Ukrainie muszą być jednak rezerwowane z wyprzedzeniem, co można zrobić na stronie www.tickets.ua

Gdzie nocować?
Spałem w Kijowie tylko w dwóch miejscach, jednak mogę bez zastanowienia polecić Hostel Dream House przy Andrijevskim Uzvizie. Bardzo miła obsługa, świetne warunki noclegowe i ósme miejsce wśród hosteli na całym świecie, mówią samo za siebie. Do tego bardzo dobra lokalizacja – blisko stacji Metra Kontraktova Ploscha, blisko najstarszej części Kijowa. Bardzo dobra baza wypadowa na zwiedzanie miasta. I do tego przystępne ceny.

Gdzie zjeść?
Ukraińska obsługa w restauracjach poprawia się, jednak spotkałem się ze swego czasu z dość długim czekaniem na zamówienie. Dlatego proponuję Wam sieć  restauracji, w których zjecie tanio (zjadłem 3-daniowy obiad z napojem za ok. 100 UAH), gdzie dania są gotowe i wydawane wedle życzenia, każdy wybiera to co chce, a i wybór jest bardzo szeroki.
Puzatą hatę znajdziecie m.in. przy Placu Kontraktowym i przy Kreszczatyku.

Gdzie wymienić pieniądze?
Najlepiej na granicy, wymieniając złotówki na hrywny. Można ewentualnie zabrać dolary lub euro i wymienić na miejscu, jednak skazujemy się w takiej sytuacji na tzw. Podwójne przewalutowanie, na którym raczej stracimy. Pieniądze można wymieniać w kantorach i w bankach, na Ukrainie funkcjonują również bankomaty.


11 komentarzy:

  1. Fany, praktyczny wpis. Myślę, że warto odwiedzić Kijów. Choć nie będę ukrywać, że jakoś na razie wcale mnie tam nie ciągnie. Po prostu tak jakoś mam. Co nie zmienia faktu, że Twój wpis naprawdę mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Wpis miał być praktyczny, więc cieszę się, że się udało :)
      A co do Kijowa, też na początku jakoś mnie nie porwał, jednak z czasem polubiłem to miasto. Mam nadzieję, że jeszcze się przekonasz i będziesz miał okazję go odkryć :)

      Usuń
  2. @TM podróżniczo nawet się nie zastanawiaj tylko jedź lub leć :) do Kijowa. Byłem 2 razy więc jak najbardziej polecam w szczególności wieczór na Majdanie gdzie nastała nostalgia... Bynajmniej dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy wpis. Nigdy nie myślałem o tym żeby wybrać się do Kijowa, ale piszesz z taką lekkością, że aż chciałoby się tam być! Tak w ogóle to na mój gust na papierze z prezydentem Rosji są niecenzuralne słowa :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Kijowie na pewno nie spotkasz gotyku rodem z Niemiec czy Francji, ale taka cerkiewna odskocznia mogłaby Ci się spodobać :)
      A co do papieru, owszem, ale nie będziemy cytować tych wulgaryzmów niedobrych :)

      Usuń
  4. świetny wpis. Planuję podróż autostopową m.in. przez Kijów i chyba przejdę się tą trasą ;) Dzięki wielkie i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super wpis! Bardzo przydatny! W drodze do Rosji spędzę tam jeden dzień i na pewno skorzystam z Twoich porad. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę i mam nadzieję, że wpis naprawdę się przyda a Kijów się spodoba :) Dziękuję i udanej wizyty :)

      Usuń
  6. Świetny wpis, od jakiegoś czasu zastanawiam się nad Kijowem, moja babcia stamtąd pochodzi. Twój wpis tylko utwierdza mnie w fakcie że nie ma co zwlekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, nie ma na co czekać! Kijów jest wspaniały, tym bardziej jeśli miałaby to być podróż sentymentalna :)

      Usuń