19.04.2015

Cztery strony Barcelony

Widziałem Barcelonę prawie z każdej strony. No, może poza perspektywą z morza. I zanim wyruszymy w trzydniową podróż uliczkami stolicy Katalonii, spojrzymy na Barcelonę z kilku perspektyw. Pokusiłem się o klasyfikację moich czterech rzutów okiem na to miasto. Bierzcie i zachwycajcie się wszyscy.

4. Montjuic
Widok z Montjuic na Barcelonę.
Widok z Montjuic był moim pierwszym widokiem z góry na stolicę Katalonii. Jak tam dotrzeć? Sposoby są dwa – kolejka, lub pieszo. Kolejka gondolowa wiąże się z długą kolejką do kasy, dlatego nie marnując czasu wybraliśmy się na spacer w górę. Nie dość, że im wyżej, tym lepsze widoki, to jeszcze piękna pogoda, słońce i wiosna w otaczającym wzgórze parku.

Na szczycie kolejka numer dwa. A wszystko dlatego, że od niedawna wejście na twierdzę na wzgórzu Montjuic jest płatne (5 euro – bilet normalny). Na twierdzy nie ma nic poza widokami, dlatego niezbyt wiele czasu wystarczyło, by dojść do wniosku, że bilet wstępu nie jest wart swej ceny. Stwierdziłem tutaj, że Barcelona przez swoje otoczenie górami wygląda jak Sarajewo. Tylko większe i nad morzem. Ale raczej nie ma co porównywać.

Bilet wstępu jednak niektórych odstrasza, więc na twierdzy nie było tłoku. Już nie mówiąc o powierzchni, na której można sobie zrobić zdjęcie. Przeszkadzają tylko pilnujący porządku, którzy zabraniają siadania na murku w celu zrobienia zdjęcia. Na szczęście, jak widać, można z nimi ponegocjować :)

Efekty negocjacji :) Wasze sprawne oko po w prawym dolnym rogu ujrzy kolejkę do kasy na twierdzę.

3. Park Guell
Widok na Barcelonę z Parku Guell. Bardzo dobrze widać kościół Sagrada Familia.
O Parku Guell słyszeli chyba wszyscy. Jeśli nie, to na pewno każdy słyszał o Gaudim. O swoich wrażeniach z tego miejsca innym razem, dziś skupmy się na widokach. Park usytuowany jest nieco nad miastem, dlatego widok stąd jest, mogę rzec niesamowity. Cale miasto i wybrzeże mamy wręcz jak na dłoni.

Najlepszy widok roztacza się jednak z niewielkiego kopca zwieńczonego krzyżem. To miejsce można zwiedzić za darmo, dlatego w porównaniu do Montjuic oszczędzamy i mamy przy okazji znacznie lepszy widok na miasto. Ma to jednak też swoje złe strony. Po pierwsze, kopiec jest naprawdę niewielki i wąski, więc zdobywanie go nie należy do przeżyć zbyt komfortowych, jeśli ma się lęk wysokości. Dodatkowo jest on zatłoczony do tego stopnia, że wymijanie się z innymi osobami grozi możliwością upadku. Już nie wspominając o tym, że turyści potrafią być tak złośliwi, że nie pozwolą jeden drugiemu zrobić zdjęcia widoku i odejść, tylko będą stać, wchodzić w kadr i udawać, że kontemplują. Jak szybko tam wszedłem, tak szybko chciałem stamtąd schodzić. Mimo świetnego widoku na miasto.

2. Museu Nacional d’Art de Catalunya
Widok spod gmachu muzeum. W lewym dolnym rogu gra człowiek, przez którego zakochałem się w tym miejscu :)

Monumentalny gmach muzeum wypatrzyłem sobie z twierdzy na wzgórzu Montjuic i byłem przeszczęśliwy, że jest on kolejnym punktem naszego spaceru. Jak po chwili się okazało było to miejsce, w którym zakochałem się w Barcelonie. Obchodząc muzeum dookoła w pewnym momencie usłyszeliśmy hiszpańską muzykę gitarową. Kiedy dotarliśmy do schodów, zobaczyłem fantastyczny widok na dawne tereny Wystawy Światowej i wieńczący ten teren Plac Hiszpański. Ten widok i podkład granej na żywo muzyki dały mi poczuć klimat Hiszpanii, przez co właśnie w tym miejscu zakochałem się w Barcelonie. A pamiętam zdjęcia tego miejsca u swoich znajomych, kiedy to zawsze zastanawiałem się, co oni takiego widzą w tym mieście?

Spędziłem tam dłuższą chwilę, popijając kawę, słuchając muzyki na żywo i podziwiając widoki. Znalazłem swoje ulubione miejsce w Barcelonie. I wiem, że ten moment zapamiętam do końca życia.
Trudno się nie uśmiechać w swoim ulubionym miejscu w Barcelonie :)

1. Tibidabo
Widok z Tibidabo
Tibidabo rozpoznacie bez trudu z każdego innego punktu widokowego. Z dwóch powodów. Po pierwsze, wzgórze osiąga wysokość 500 metrów n.p.m. więc jest jedną z gór otaczających miasto. Po drugie, znajduje się na nim kościół, który jest bardzo dobrze widoczny i z Montjuic, i ze schodów prowadzących do Muzeum Narodowego, już nie mówiąc o Parku Guell, którego to jest najbliżej.

Dostać się tam jest dość prosto, mimo, ze znajduje się już poza Barceloną. Najpierw metro, potem kolejka, która zawozi nad w górę. Wszystko po koszcie biletu metra, więc wydatek jak wszędzie. Do szczytu mamy jeszcze półtora kilometra. Mamy dwie opcje. Wsiąść w autobus lub podejść pieszo.

Wybraliśmy drugą opcję i był to strzał w dziesiątkę. Po drodze można bez trudu domyślić się, jak niesamowity widok roztacza się z okien tutejszym mieszkańcom. Mnie samemu na widok tabliczki „na sprzedaż” włączały się tutaj w głowie plany inwestycyjne. Idziesz wzdłuż drogi i w trakcie spaceru wyłania się przed tobą niesamowity widok. A to wciąż nie sam szczyt Tibidabo.
A to wszystko moje! Widok z drogi na Tibidabo.
Dotarliśmy na górę. Na szczycie wspomniany kościół. Zachwyca on swoją formą, mimo, że jest to budowla bardzo młoda, dwudziestowieczna. Warto zajrzeć do środka, na ścianach są tam przepiękne malowidła, wnętrze mimo swego młodego wieku jest moim zdaniem ciekawsze niż w niektórych podobnych kościołach w centrum Barcelony.

Widok ze szczytu
Do świątyni prowadzą schody, skąd również roztacza się niesamowity widok na miasto. Punkt widokowy znajduje się jednak w nieco innym miejscu i nic nie przeszkadza, by całe miasto mieć tam jak na dłoni. No, może poza tym, że porywisty wiatr o mały włos nie porwały mnie tam ze sobą.

Idealnie być jednak nie może. Na Tibidabo stworzono pewien kompleks rekreacyjny, taki mały park rozrywki. Wygląda on co najmniej paradoksalnie zestawiony razem ze stojącą obok świątynią. Z resztą, oceńcie sami.


 Który z widoków na Barcelonę podobał się Wam najbardziej?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz