10.02.2015

Hobimy Bhawo Bihówka - podziękowanie :)

"Blog, bloga, blogiem pogania, każdy blog dobry, ale Twój najlepszy…" takie oto zdanie wpadło mi w ucho parę tygodni temu podczas standardowego, popołudniowego słuchania radia. Pięć sekund później byłem już na stronie konkursu, a w mojej głowie powstawało coś pomiędzy drzewkiem decyzyjnym a analizą SWOT, czy brać w tym udział. Popytałem paru dobrych znajomych, a zgłoszenie wysłałem zanim wszyscy odpowiedzieli „Zrób to!”. W końcu, raz się żyje. Oczywiście po drodze pojawiły się problemy, najpierw musiałem wyjątkowo długo czekać na akceptację, potem nieodwołalnie zmienili mi kategorię z "Podróże” na „Specjalistyczne i Firmowe” (choć absolutnie nie czuję się specjalistą w swojej dziedzinie), ale stało się. Wystartowałem.

Tak naprawdę to BHAWO WY! :)
Zamiast konkurencji w postaci 290 blogów podróżniczych, moimi rywalami stało się 389 specjalistów. Totalny miszmasz tematyczny, lekarze, prawnicy, doradcy finansowi, kwiaciarki, górnicy, a wśród nich ja, skromny, mały, nieznany, wyświetlony 2500 razy przez ostatnie 1,5 roku pilocik. I jak tu zawojować świat, kiedy Twoi konkurenci są ekspertami i autorytetami w swoich dziedzinach, poczytnymi blogerami i mają dziesiątki tysięcy fanów na facebooku? Pozostało mi zaśpiewać „I co ja robię tu?” Ale skoro powiedziało się A, trzeba powiedzieć B. I tak ruszył etap II, głosowanie.

O formie głosowania powiedziano już chyba wszystko. Zarzuty kupowania sms-ów na Allegro, czy porażki wielkich blogerów, którzy, mając dziesiątki tysięcy fanów, kończą daleko w tyle z kilkunastoma głosami. Fakt faktem, wielu nieznanych blogerów chciało się przełamać, pokazać szerszej publice, wyjść z szafy. Wielu z nich mogło się przez to rozczarować, kto wie ilu z nich zniknie na jakiś czas lub na zawsze, zażenowanych swym wynikiem. Sam mógłbym dojść do wniosku na temat naszej polskiej mentalności, że my, Polacy, już tak mamy, że niekoniecznie chcemy komuś pomóc, jeśli ten ktoś dzięki naszemu nawet najmniejszemu wsparciu może odnieść sukces. Prosta kalkulacja – gdyby każdy, kto został zaproszony na wydarzenie, wysłał sms, byłbym w swojej kategorii przynajmniej na 3 miejscu i w kolejnym etapie konkursu.

Na moje szczęście z reguły cieszę się tym co mam, a przysłowiowa szklanka jest dla mnie zawsze do połowy pełna. Dlatego jestem naprawdę szczęśliwy. Swój cel w tym konkursie osiągnąłem. Absolutnie nie nastawiałem się na wygraną, chciałem zdobyć 50 głosów, paru nowych czytelników i trochę wyświetleń bloga. I to się udało. Miejsce mogłoby być trochę wyższe, ale przy tak silnej konkurencji facet z nieco ponad 200 fanów na fejsie i 2500 wyświetleniami bloga przed początkiem głosowania raczej nie mógł spodziewać się zbyt wiele, a już na pewno nie tego, że załapie się do 10% najlepszych blogów w swojej kategorii.

Jednak nie cele czy ostateczne miejsce mają tutaj znaczenie.  Przekonałem się przede wszystkim czym jest siła przyjaźni. Jestem naprawdę pod ogromnym wrażeniem tego, co przez ostatni tydzień zrobili dla mnie moi dobrzy znajomi. Sami z siebie, bezinteresownie starali mi się pomóc, zapraszali znajomych, udostępniali informacje, zachęcali, by oddać na mnie głos. Takie postępowanie naprawdę przywraca mi wiarę w człowieka.

Nadszedł najwyższy czas, by Wam podziękować.

Dlatego, po pierwsze, dziękuję każdemu, kto wysłał sms-a na mojego bloga. Cieszę się, że poza samym oddaniem głosu wsparliście też podopiecznych fundacji Dzieci Niczyje. Wasze sms-y nie poszły na marne, przynajmniej taką mam nadzieję. :)

Szczególnie dziękuję tym, którzy oddali na mnie głos nie znając mnie i nigdy nie widząc na oczy. To tylko świadczy o tym, ze wciąż na tym świecie są pomocni i bezinteresowni ludzie.

A przede wszystkim dziękuję: Edycie, Ani, Justynie, Magdzie, Kasi, Marii, Grażynie, Martynie, Renacie, Asi, Gabrysi, Mateuszowi, Łukaszowi, Rafałowi, Kamilowi,  Maćkowi, Dominikowi, Kubie, Markowi i Mateuszowi. Wy włożyliście w tą pomoc najwięcej wysiłku. Wasze wsparcie jest dla mnie bardziej cenne niż pozycja w tym konkursie. Jestem szczęściarzem, że mam wokół siebie tak wspaniałych ludzi i dziękuję Wam z całego serca!

I przy okazji – jeszcze raz Kasi i Rafałowi, za to, że ten blog wygląda teraz tak, jak wygląda. :)  Bez Was dalej bazowałbym tylko na szablonach, a czcionkę na grafikę wpisywał w Power Poincie :D

Co dalej?

Przede wszystkim mam ogromną motywację by pisać więcej, lepiej i bardziej systematycznie.  W końcu, poza nowymi czytelnikami doczekałem się pierwszych hejterów, którym trzeba zamknąć usta. Nawet nie macie pojęcia, jak teraz zwracam uwagę na przecinki. :) Do perfekcji jeszcze daleko, ale będziemy się starać. Wpadło mi też do głowy kilka nowych pomysłów, ale jak będzie z ich realizacją zapewne zweryfikuje życie, ilość wolnego czasu i intensywność wykonywanej pracy.

Morał?

Jest jeden i krótki. Cieszmy się tym, co mamy. Ja mam wspaniałych ludzi wokół siebie, którzy po raz kolejny udowodnili mi, że mogę na nich liczyć. I jest to więcej warte niż statuetka Bloga Roku na półce i chwila sławy. I pamiętajcie – karma wraca :)

Dziękuję raz jeszcze. Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną na trochę dłużej :) Bo wiecie, za rok, czy dwa #wyghywamyto !

8 komentarzy:

  1. You should... No... You are number one!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Bhawo Wy! Bez Was nie byłoby niczego :)

      Usuń
  3. Czytam i czytam, i dobre to pismo masz!
    Tylko najbardziej mnie skręca, gdy czytam o AGH i ich wyjazdach. Ponieważ jestem z UJotu i u nas zawsze to drogi przez mękę, nawet dla kierunków ścisłych:-P
    No i witam w klubie animatorów czasu wolnego;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło przeczytać taki komplement, Panie blogerze :)
      Co do uczelnianych wyjazdów, polecam z własnego doświadczenia wyjść z inicjatywą i zorganizować coś, np dla swojego Koła Naukowego czy organizacji. Ja od tego zacząłem i bardzo dużo mi t dało (oczywiście pomijając kilka nieprzespanych nocy, czy inne stresy). Na uczelniach zawsze jest ciężko, bo uczelnia jest trochę jak bat. Ale fakt faktem, nie spotkałem się chyba z żadnymi przetargami z UJ, które dotyczyłyby wyjazdów. Co nie zmienia faktu, że inicjatywa studencka zawsze może to zmienić :) W razie czego mogę coś doradzić/pomóc.

      Usuń
    2. Dziękuję za informację. Będziemy wiedzieć, gdzie się zwrócić w razie potrzeby. Problemem z UJ jest biurokracja, przez którą motywacja ludzi spada. Niemniej Koło Naukowego Geologów będzie pamiętać!;)

      Usuń
    3. Biurokracja jest wszędzie, nie tylko na UJ.
      Dobrze, że ostrzegacie z tą geologią, jak już coś z tego będzie i przyjdzie mi coś pilotować, odświeżę sobie wszystko, żeby się nie zbłaźnić :)
      A motywacja spadać nie może, takie inicjatywy bardzo procentują na przyszłość.
      Polecam się pamięci i pomocy w przyszłości :)

      Usuń